Maga – Puzzle
(8.04.2026)
Puzzle to debiutancki album grupy Maga, który światło dzienne ujrzał na początku kwietnia 2026 roku. Płyta zawiera dziesięć autorskich kompozycji w klimacie rocka.
Zerknijmy co ciekawego ekipa poukładała z tytułowych puzzli…
Zapraszam
Zespół Maga tworzą:
Monika Muszyńska – wokal i syntezator
Wojciech Winiarski – gitary
Konrad Krzywda – perkusja
Jakub Drwięga – gitara basowa
Słowem o okładce:
Pierwsze co rzuca się w oczy, patrząc na okładkę, to wszechobecny różowy kolor. W centralnej części okładki mamy graficzną wersję portretów zespołu, od których odchodzą cztery pioruny, ponad logiem – MAGA. Tło okładki jest też stylizowane na tytułowe puzzle.
1. Księżycowa
Album otwiera monumentalnie brzmiący sampel, który z początku brzmi dość nieśmiało. Po chwili jednak do głosu dochodzą pozostałe instrumenty i od razu robi się ciepło od rockowych dźwięków. Choć syntezator zostaje w tle, jest on na tyle głęboko, że nie rzuca się tak bardzo w uszy. Po kilku taktach do głosu dochodzi Monika, ze swoim czystym, choć nie pozbawionym lekkiej chrypki, głosem. W drugiej połowie utworu, gdzieś w tle, pojawia się drugi – męski, wokal. Szkoda, że jest on tak bardzo słabo słyszalny, ponieważ już na tym etapie wprowadza nieco urozmaicenia. Utwór płynie niemal z tą samą energią przez cały czas. W odbiorze sprawia wrażenie prostolinijnego. Z jednej strony można to odebrać jako nudne, z drugiej zaś jest to całkiem ciekawa struktura, która może przypaść do gustu szerszemu gronu odbiorców. Niekoniecznie silnie związanych z klimatem Rock’a.
Jeśli chodzi o tekst…
Odnoszę wrażenie, że bohaterka tekstu została zraniona o jeden raz za dużo. Możliwe, że przez swojego partnera (chłopaka, narzeczonego, męża… zwał jak zwał). Czara goryczy została przelana i teraz bohaterka wylewa z siebie całą złość i frustrację, mówiąc, by ten nie dotykał jej ani tym bardziej całował. Przez większą część utworu słyszymy, że dla niego jest już za późno na wybaczenie.
Utwór możesz posłuchać tutaj: Księżycowa
2. Lewy sierpowy
Drugi utwór zaczyna się gitarą, która brzmi, jakby z radiowego głośnika. Po tym krótkim wstępie wszystko wraca do „normy”, dołączają pozostałe instrumenty i rockowa impreza rozkręca się na całego. Do głosu, tym razem, szybko dochodzi wokalistka. Ten utwór ma bardzo podobną strukturę, co pierwszy. Proste riffy, przyjemna perkusja i niewymagający w odsłuchu wokal.
Moim zdaniem utwór opowiada historię pary, która mimo ogromnej ilości kłód pod nogami (choć w przypadku tego tekstu bardziej pasowałoby porównanie do kałuży), nie dali się podejść i nie „zgrzeszyli” w kontekście bycia razem. Niestety, wszystko co piękne, kiedyś się kończy. Tak jest też w tej historii… Można odnieść wrażenie, że bohaterka wspomina tamte piękne chwile, które kiedyś ich łączyły. Przypomina sobie też, że gdyby wtedy ktoś jej powiedział, że tak zakończy się ten związek – potraktowałaby tę osobę tytułowym lewym sierpowym. Stety bądź niestety, życie bywa przewrotne. Najważniejsze to nigdy nie mówić nigdy…
Utwór możesz posłuchać tutaj: Lewy sierpowy
3. Taka ja
Ten utwór również zaczyna się od syntezatora, do którego po kilku taktach dołącza ciekawie zmodulowana i brzmiąca gitara (jeśli to jest gitara(?)). Na tym tle szybko odzywa się Monika, której tym razem wokal jest znacznie łagodniejszy. Po tym krótkim wstępie następuje zmiana narracji i z głośników rozbrzmiewa czysty, choć lekki, rock. Mam wrażenie, że ten utwór ma w swoim wybrzmieniu delikatne nawiązania do ballady.
Z tekstu wprost wynika, że ten związek nie miał świetlanej przyszłości. Nie był też do końca zdrowy. Już w pierwszych linijkach słyszymy, że bohaterka dopiero po rozstaniu doznała miłości i pewności siebie… do samej siebie. Z tego powodu jest wdzięczna byłemu już partnerowi, który po rozstaniu, po jej odejściu, zdecydował się nie szukać jej ani nie prosić o powrót. Bohaterka została sama… z kimś kto nigdy nie będzie życzyć jej źle – z samą sobą.
Utwór możesz posłuchać tutaj: Taka ja
4. Skała
Tu od pierwszych chwil robi się zdecydowanie intensywniej i ostrzej. Dźwięki syntezatora, które pojawiły się chwilę po początku oraz w trakcie utworu… z jednej strony są ciekawe, z drugiej zaś… mnie osobiście, na dłuższą metę, trochę drażnią. Ogólny wydźwięk utworu jest bardzo analogiczny do poprzednich, choć różni się tym, że jest dużo ostrzejszy.
Utwór możesz posłuchać tutaj: Skała
5. Zonk
Piąty utwór to już całkiem mocny rock, w porównaniu do poprzednich. Od pierwszych sekund słychać mocne riffy i potężną perkusję. Wokal Moniki przyjemnie przełamuję tę intensywność instrumentalną, swoim damskim, czystym wokalem. Co ciekawe – pojawiają się w utworze męskie chórki. Dość zabawne. Przyznaję szczerze – morda się uśmiechnęła, słysząc „oj joj joj” ^_^
Tekst opowiada, w dość wesoły i przewrotny sposób, rozstanie. Kiedy to bohaterka pogania mu kota… o ironio, w tekście pojawia się też porównania chłopaka do kota. Natomiast tytuł utworu „Zonk”, moim zdaniem, nawiązuje do maskotki kota z programu „Idź na całość” – pamiętacie tego kota o czerwonym łebku w czarnym worku?
Utwór możesz posłuchać tutaj: Zonk
6. Bubu Baba
Ten utwór opowiada w dość ironiczny sposób to, co przeżywa bohaterka w chwili rozstania, z winy partnera. Krótko mówiąc spływa to po niej, jak poranny prysznic. Zamiast zrobić sobie coś złego, z powodu rozstania, bohaterka postanawia zrobić sobie… kanapkę, którą przepije colą. Głównie tekst kręci się wokół zabawy słowem, gdzie główne skrzypce gra jakaś potrawa. Czyżby bohaterka zajadała ból po stracie partnera? Mamy kanapkę z masłem i solą, kogiel mogiel w łazience, śledzie w śmietanie… aż się głodny zrobiłem ;)
Utwór możesz posłuchać tutaj: Bubu Baba
7. Dziunia
Początek tego utworu przywodzi mi na myśl rock z lat ‘80. Na pewno pod kątem gitarowego riffu. W dalszej części utworu mamy już dużo ostrzejsze riffy i intensywniejszą perkusję. Reszta elementów nie wyróżnia się za bardzo spośród utworów do tej pory przesłuchanych. Nie mniej, brzmi nadal bardzo dobrze. Choć, jak dla mnie, bardzo lekko i zwiewnie.
Utwór możesz posłuchać tutaj: Dziunia
8. Skandynawia
Jeśli chodzi o utwór Skandynawia to mam wrażenie, że los w końcu uśmiechnął się do bohaterki. W kilku poprzednich utworach mieliśmy nawiązania do nieudanych związków. Z tego tekstu wynika, że bohaterka dała sobie już spokój z szukaniem na siłę idealnego dla siebie partnera. Aż tu nagle, znikąd, pojawił się ktoś, kto skradł jej serce i zawładnął jej umysłem. Mimo wielu nieprzyjemnych przeżyć udało jej się przekonać siebie samą, że warto zaryzykować jeszcze ten jeden raz. Czy słusznie? Czy było warto? Być może się przekonamy…
Chyba, że nieco nadinterpretowałem tekst, który wprost opowiada o zajęciu przez ludzi tytułowej Skandynawii..? Choć w to raczej wątpię…
Utwór możesz posłuchać tutaj: Skandynawia
9. TuliPany
Coś mi się wydaje, że pytania, które zadałem do poprzedniego utworu właśnie znalazły odpowiedź.
Tekstu jest tutaj bardzo mało, głównie dudni nam w głowie jedno słowo: „Tuli”. Mam wrażenie, że tekst opowiada o sytuacji niezwykle intymnej, która zwykle ma miejsce za zamkniętymi drzwiami, między dwojgiem ludzi.
Najwyraźniej dwójka z poprzedniego utworu dopasowała się nad wyraz świetnie, więc postanowili uczcić swoje spotkanie czymś wyjątkowo przyjemnym…
Utwór możesz posłuchać tutaj: TuliPany
10. J’u’zek
Nadeszła chwila na ostatni utwór.
Początek utworu brzmi lekko i spokojnie, trochę jakby hipnotyzująco, ze względu na wydźwięk gitary. Po tym kilkutaktowym wstępie muzyczna narracja diametralnie się zmienia. Utwór nabrał pazura a klimat zrobił się lekko złowrogi. Miejscami dość ciężkawy, choć wokal bardzo dobrze tę wagę niweluje. Lekkiej wzniosłości nadaje tutaj dźwięk elektroniki, który najlepiej słychać pod koniec utworu.
Utwór możesz posłuchać tutaj: J’u’zek
Podsumowanie:
Debiutancki album „Puzzle” brzmi bardzo lekko i zwiewnie. Choć przez krążek przemykają zarówno lżejsze klimaty, to nie brakuje tu też nieco ostrzejszego gitarowego riffu. Dzięki temu wymieszaniu, mam wrażenie, że album może przypaść do gustu osobom dopiero odkrywającym świat Rock’a.
Mnie osobiście album nie porwał. Moje ucho stwierdziło, że może być. Jednak preferuje zdecydowanie cięższe i ostrzejsze rytmy, ale też i melodyjne i symfoniczne.
Nie mniej, nie chcę przekreślać tej pozycji. A jeśli jeszcze nie miałem okazji posłuchać Puzzli – to zachęcam to nadrobienia zaległości oraz wyrobienia swojej własnej opinii…
Na dziś to było by wszystko. Widzimy się w kolejnych recenzjach.
Do następnego
Ave.!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz