niedziela, 3 maja 2026

Recenza: Stygmatia – Vivus Morire (2025)

Stygmatia – Vivus Morire 
(31.01.2025) 

Stygmatia, to powstały w kwietniu 2023 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim, zespół grający gotycki rock. Na początku Stygmatia była duetem, który tworzyli Kristoff oraz Emi. Od niedawna do duetu dołączył Igor, tworząc gotyckie trio. 


Pod koniec stycznia 2025 roku ukazał się debiutancki album – Vivus Morire (łac. umrzeć za życia), na którym to znalazło się dziewięć autorskich kompozycji. Album pełen jest klimatycznych melodii , a teksty oscylują wokół mrocznej tematyki, nierzadko powiązanej ze śmiercią. 

Zanurzmy się w świat Stygmatii i spróbujmy przetrwać spotkanie ze śmiercią… 

Zapraszam


Stygmatię tworzą: 
Kristoff – wokal, gitara, synthy
Emi – gitara basowa
Igor – gitara prowadząca


Słowem o okładce: 
Okładka jest niemal w całości czarna. W górnej części mamy logo zespołu, natomiast na dole – tytuł albumu. W centralnej części można dostrzec słabo oświetlony, ceglany tunel, w kształcie trumny. Na jego końcu dostrzec można ciemną plamę. Dokąd owy tunel prowadzi? Czyżby była to metafora „pośmiertnego tunelu”, o którym często słyszy się przy historiach o śmierci klinicznej (między innymi)? Być może uda nam się rozwikłać tę zagadkę po wysłuchaniu Vivus Morire… 



1. Proch

Utwór, jak i całą płytę otwierają dzwony kościelne. Do nich po chwili dołączają pozostałe instrumenty. Od tych pierwszych chwil czuć klimat lat 90tych. Wreszcie mamy wokal Krzyśka. Warstwa muzyczna jest trochę monotonna, co raczej jest minusem. Jednak w tym przypadku monotonia tła ma na celu wprowadzić swoisty klimat lekkiej grozy, by zwrócić uwagę na tekst – zwłaszcza refren. A jak już jesteśmy przy tekście, to sprawdźmy go. 
Tekst, moim zdaniem, mówi wprost o przemijaniu. Pierwsza zwrotka mówi wprost o przemijaniu. O tym, że każdego dnia jesteśmy po prostu bliżej naszego kresu. O tym, że co noc, co dzień, ktoś odchodzi. W drugiej zwrotce pojawia się przyjemny blask nadziei. Żeby chwytać dzień i chwile, póki trwają i jeszcze są. Z jednej strony jest to przygnębiający utwór, ale z drugiej buduje w nas tę chęć by ruszyć tyłem i przeżyć to życie. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Proch



2. Jak najdalej

Drugi utwór wita nas samplem i cyfrową perkusją – typową dla tego gatunku. Jest krótki, ale pełen emocji i świetnego klimatu. Tu jest on dość mroczny, pełen swego rodzaju grozy. Można odnieść wrażenie, że za zakrętem stoi ktoś kto czyha na nas… 
Zerknijmy w tekst… bo ciekaw jestem przed czym bohater tak nagle ucieka? 
Jak już wspomniałem o klimacie, to myślę, że to samo mogę napisać o tekście. Moim zdaniem jest to odzwierciedlenie snu bohatera, w którym ktoś lub coś go goniło i próbowało pożreć. Sen wydawał się tak realny, że bohater miał trudności, by się z niego wybudzić. Odczuwał połamane żebra, brak powietrza czy ścisk w gardle. Jakby nocna mara siedziała na nim i bawiła się w najlepsze. Podczas gdy on śni koszmar… Wybudź się z tego snu i…. uciekaj stąd! 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Jak najdalej 



3. Martwy świat

Kolejny utwór i kolejny wyjątkowy klimat. Choć bardzo typowy dla gotyckich nurtów. Trochę surowy, trochę cyfrowy, ale dla ucha przyjemny. Mimo, że można odnieść wrażenie monotonii i tutaj, to czuć lekką zmianę muzyczną. Co prawda nie wielką, ale drobne zmiany powodują spore odczucia w słuchaniu. 
A czymże jest ten tytułowy martwy świat? 
Myślę, że wprost mówi o tym tekst – o pogoni za zyskiem. Jeśli ważniejsze dla ludzi jest to by mieć zamiast być… to szybko przemienią się w żywe trupy. A ich zgniłe i wypaczone serca uśmiercą ten świat. 
Krótko mówiąc – nie samo posiadanie rzeczy jest ważne, ale i bycie. Życie pełnią życia i łapanie chwil. Ile się da. By nie stać się tym zimnym żywym trupem pośród martwego świata. Lecz wprost przeciwnie… 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Martwy świat 


4. Obsydian

Kolejny ciekawy wstęp. Klimat wręcz sam się tu tworzy od pierwszych chwil. Czuć wyniosłość, ale i lekkie przerażenie jednocześnie. Jest ciekawie. 
Nie wiedząc czemu, ale mam wrażenie, że Stygmatia stworzyła w tym utworze iście gotyckie szanty. Mroczne szanty. Gdzie słyszymy historię marynarza, który dał się omotać syrenim śpiewem. Mimo, że miały piękne głosy to koniec końców doprowadziły go do pewnej śmierci. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Obsydian



5. Desperacja

Kolejny mega krótki utwór, ale za to bardzo klimatyczny. I tutaj tekst robi się całkiem ciekawy. Wręcz powiedziałbym, że najważniejszy. 
W tekście bohater doznaje dziwnego wrażenia, że ktoś go prześladuje. Moim zdaniem jest to bardziej wyimaginowane wrażenie, niż coś prawdziwego. Nie mniej jednak przez to uczucie jego umysł zaczyna wariować. 
W tekście dostajemy całkiem ciekawe pojęcia; jak chociażby „weltschmerzu pieśń” – co z niemieckiego oznacza ból świata lub ból istnienia. Jest to głęboki smutek, melancholia lub apatia, wynikające z poczucia bezsensu życia oraz zderzenia wrażliwości jednostki z niedoskonałością świata. Czyli bohater w swej świadomości zaczyna rozumieć, że świat jest czymś złudnym i ulotnym. Co powoduje u niego tę tytułową desperację, by koniec końców zaczął zakładać maski i ukrywać pod nimi swoje prawdziwe ja. 
Podoba mi się tutaj też zwrot „carpe noctem”, co z łaciny oznacza „chwytaj noc”, i jest dosłownym przeciwieństwem „carpe diem” (łac. chwytaj dzień). Co można rozumieć jako łapanie radości z nocy, intensywne nocne życie, podczas gdy inni śpią w najlepsze. Ciekawy tekst, nie ukrywam. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Desperacja



6. Wampiryczny system

Chyba bardziej dosadnie i metaforycznie nie da się opisać otaczającego nas świata! Gdzie ci u góry, niczym mistyczne wampiry, wyciskają z nas życiodajne soki do ostatniej kropli. By naszym kosztem mogli się jeszcze bardziej i bardziej wzbogacić. 
A kiedy już wyprują z nas ostatnią krople życiodajnego soku, wyrzucają nas jak zgniły odpad i szukają kolejnego. 
Świetny, metaforyczny tekst. Jak bardzo prawdziwy, gdy przebijemy się przez baśniowe wampiry i spojrzymy na to z poziomu brutalności biznesu. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Wampiryczny system 


7. Nagrobków las

Ten utwór z kolei mówi, moim zdaniem, o kruchości życia. W tekście słyszymy, że kiedy klepsydra pęknie – nagle człowiek znika. Od pierwszego złapanego oddechu aż po ostatni wydech, piasek w klepsydrze odlicza każdemu z nas czas na tym padole łez. 
W tekście słyszymy też, jak bohater przemierza cmentarne ścieżki i podziwia nagrobki. Widzi w nich brutalne piękno. 
Co ciekawe, moim zdaniem, tekst mógł być zainspirowany pewnym biblijnym cytatem. Zapewne większość z was już wie o czym mówię. Mówię o: „Vanitas vanitatum et omnia vanitas” (z łac. Marność nad marnościami i wszystko marność). Cytat pochodzi z biblijnej Księgi Koheleta (Koh 1,2) i oznacza nie mniej nie więcej, jak ideę przemijania i kruchości ludzkiego życia. Dokładnie to, o czym – moim zdaniem – jest ten utwór. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Nagrobków las 



8. Ciemnia

Powoli zbliżamy się do końca, a tu klimat nadal niezmieniony. Dalej mamy mrocznie, przerażająco i tajemniczo. Otula nas śmierć i niewyobrażalny chłód. 
Tym razem zawód bohatera jest mi bardzo bliski – w końcu sam też jestem (między innymi) fotografem. Choć ja jeszcze nie pracowałem w ciemni. 
Bohater, moim zdaniem, w tej tytułowej ciemni fotograficznej wywołuje stare zdjęcia, które robił swojej partnerce, której już nie ma między żywymi. Wywołuje zdjęcia i wspomina dawne wspaniałe chwile. 
Podoba mi się fragment „to moja wersja prawdy(…)” - bo tym (między innymi) jest też fotografia. A jeśli mam być konkretny to kadrowanie zdjęcia jest właśnie tą „wersją prawdy” fotografa. To co poza kadrem jest nieznane i może być wszystkim, a jednocześnie niczym. 
Dla mnie utwór bomba, ponieważ łączy gotycki klimat mroku, śmierci i przemijania z fotografią. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Ciemnia



9. Znieczuleni

Czas na ostatni utwór na płycie. 
Jaki ten tekst jest prawdziwy… i smutny zarazem. Każdy z nas przeżył w swoim życiu chwile, po których nosimy sztylety wbite w plecach. Te momenty powodowały, że dalsza nasza egzystencja stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Tak bardzo pragnęliśmy wtedy tak po ludzku się wygadać. Co z tego skoro nikt nie chciał słuchać? Ani nikt nie chciał widzieć – jak słyszymy w tekście. Każdy tylko zapatrzony w siebie. Egoistyczne znieczulenie. Nie twierdzę, że wszyscy tacy są, ale znaczna większość ludzi jest uodporniona na cudzą krzywdę, do momentu, kiedy ich samych ona nie dotyka. Wtedy mają pretensje, że pozostali nie chcą ich słuchać. Jakie to błędne koło… 
A tekst… jaki prawdziwy! 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Znieczuleni 


Podsumowanie: 

Vivus Morire – debiutancki album grupy Stygmatia to album pełen klimatycznych utworów, z których aż wylewa się ból, cierpienie i śmierć. Teksty raz poetyckie, raz dosłowne, wprawiają słuchacza w klimat nostalgii i namawiają na spojrzenie na swoje życie nieco inaczej. Od tego ulotnej chwili. 

Zespół proponuje, by chwytać noc (carpe noctem) – niczym wampir. I brać z życia garściami. Bo nie wiadomo, kiedy życiowa klepsydra przesypie ostatni piasek. 

Moim zdaniem płyta warta posłuchania. Zarówno dla wyjątkowego klimatu w każdym utworze, jak i dla tekstów, z którymi warto się zapoznać. Na pewno będę wyczekiwać na kolejne klimatyczne utwory od Stygmatii.. 

A tymczasem, to byłoby wszystko. Widzimy się już niebawem, w kolejnej recenzji. 

Do następnego
Ave.! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także...

Recenza: Stygmatia – Vivus Morire (2025)

Stygmatia – Vivus Morire  (31.01.2025)  Stygmatia, to powstały w kwietniu 2023 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim, zespół grający gotycki rock. ...

A to widziałeś..?